O diecie dr Dąbrowskiej – pierwszy tydzień za mną – relacja

18 kwietnia 2017 roku postanowiłam rozpocząć post dr Dąbrowskiej. Wiele cennych, podstawowych informacji na temat tej diety znajduje się tutaj. Postanowiłam co tydzień spisywać moje wrażenia, spostrzeżenia, efekty, przykładowe dania, które jadłam.

Minął właśnie pierwszy tydzień diety.

Co jadłam?

Nie miałam zbyt dużego apetytu. Po pierwszym dniu po zjedzeniu gotowanego kalafiora nie mogłam patrzeć na inne gotowane jedzenie. Postawiłam więc głównie na surowe dania.

  • sałatka z kapustą pekińską, ogórkiem kiszonym, rzodkiewką, pomidorem
  • sałatki z kapustą pekińską w różnych wariacjach
  • kapusta kiszona ze startą marchewką
  • ogórki kiszone
  • surowe pomidory krojone
  • zupa pomidorowa
  • pomidory duszone z czosnkiem i oregano
  • gotowane brokuły
  • gotowany kalafior
  • zupa kalafiorowa
  • chipsy z jarmużu
  • jabłka
  • do picia: świeżo wyciskany sok z marchewki (rozcieńczany), woda, czystek, woda z ogórków kiszonych i kapusty kiszonej, świeżo wyciskany sok marchew – burak – jabłko (rozcieńczany). Spróbowałam również kawy z cykorii (jedyna dozwolona), lecz kompletnie mi nie posmakowała.

Kaloryczność dzienna to około 500-600kcal, ale dokładnie nie liczę. Na pewno nie jest to mniej niż 400 ani więcej niż 800.

Waga

Wagi wyjściowej nie będę podawać 🙂

ALE: po pierwszym dniu -1,8 kg, po trzecim dniu -3,6 kg, po tygodniu równo  -4 kg.

Ta szybka utrata wagi związana jest z usuwaniem się nadmiaru wody z organizmu i z oczyszczaniem się jelit. Około piątego dnia włączyło się odżywianie wewnętrzne.

Samopoczucie

Ból głowy zaczął się po około 11 godzinach postu, nasilał się bardzo aż do południa kolejnego dnia, następnie zaczął zanikać. Byłam bardzo słaba przez pierwszy i drugi dzień. Poprawa samopoczucia nastąpiła w trzecim dniu, czułam, że mogę góry przenosić. I tak jest do tej pory. Jeansy, które wcześniej były obcisłe teraz zrobiły się bardziej luźne.

Przemyślenia

Naprawdę warto zmienić styl odżywiania. Mimo, że cały post jeszcze nie minął (planuję 6 tygodni), to już teraz czuję się naprawdę lepiej niż kiedy jadłam regularnie mięso, słodycze czy chleb. Ktoś by powiedział – „no jak to, prawie nic nie je a czuje się lepiej?” Ludzki organizm pod wpływem śmieciowego jedzenia (ale nie tylko fast foodów, a też konserwantów, barwników, niezdrowych tłuszczy, glutaminianu, mięsa czy glutenu)  spożywanego przez wiele lat po prostu jest bardzo obciążony. Doprowadzenie organizmu do autofagii (odżywiania wewnętrznego) powoduje usuwanie tych wszystkich toksyn. Dla osób nieprzekonanych do tej, dość restrykcyjnej, diety (a właściwie nie diety a postu) mogę polecić przeprowadzenie kilkudniowego postu na samych sokach warzywno – owocowych.

Oczywiście, kusi mnie, by zjeść coś słodkiego, spróbować zupki gotowanej dla dziecka, z ziemniakami i mięsem,  czy dania ugotowanego dla męża,  czy nawet zjeść kawałek chleba czy jajko, ale wiem, że nie mogę. Kiedy zobaczyłam gdzieś na instagramie pysznie wyglądające torty z batoników popularnych firm, to myślałam, że cała ślinka ze mnie wycieknie 😉  Ale. Trzymam się dzielnie. Bo muszę (dla siebie), bo chcę. Cudowną motywacją jest dla mnie pewna grupa w sieci, z której można czerpać sporo inspiracji na posiłki oraz wzajemnie się wspierać.

A jakie były wasze efekty po pierwszym tygodniu diety dr Dąbrowskiej? 

Reklamy

13 thoughts on “O diecie dr Dąbrowskiej – pierwszy tydzień za mną – relacja

  1. Nie ma nazwy, byłam już na nim jakieś 10-12 lat temu, nabrałam nawyków nie łączenia potraw, jedzenia często i zdrowo. Oczyściło mi organizm, schudłam jakieś 12 kg. Niestety po jakiś 4-5 latach zaniedbałam i w końcu znów przybrałam. Teraz kolejna próba, nawet jak starczy na 3-4 lata będzie dobrze:-) Trwa 14 tyg., kazdego ryg. dodajesz jakieś produkty i pijesz ocet jabłkowy, ale ja nie piję. Trochę ją zmodyfikowałam bo nie lubię się poświęcać aż tak:-)

    Polubione przez 1 osoba

  2. Dziekuje za ten post :-* ciagle o nim mysle,ale jeszcze sie nie odwazylam. Czytajac Twoja relacje postanowilam teraz albo nigdy. W wolny dzien tj w piatek ide na zakupy i w sobote zaczynam 🙂 bede czytac regularnie Twoje relacje 🙂 mile widziane przepisy i pomysly na cos pysznego. Pisz dalej. Dziekuje i Pozdrawiam

    Polubione przez 1 osoba

  3. Dziękuję za komentarz. Rzeczywiście lepiej zacząć na weekend, wtedy najgorszy ból głowy minie nam w weekend i od początku tygodnia będziemy czuć się już lepiej. Zapraszam do śledzenia na bieżąco, już niedługo post z pytaniami i odpowiedziami oraz przykładowe jadłospisy 🙂

    Lubię to

  4. Ja postanowiłam zawalczyc o siebie… niedoczynność tarczycy i hashimoto oraz juz dające o sobie znać nadnercza. Zatem działam. Glodna jestem oczywiscie i walcze z odruchami probowania tego co robie dla rodziny. Nie jest jednak az tak źle bo od kilku miesięcy poszcze w poniedziałki i w czwartki. Jedyne co mi dokucza to straszne zmęczenie…. nawet mrugac powiekami nie mam siły… pozdrawiam serdecznie 😘😘😘

    Polubione przez 1 osoba

  5. Super, ze masz energie pisac o poscie. Ja na ten przyplyw energii tez czekam, a zaczynam od dzisiaj. Boje sie, ze jak dopadnie mnie glod, to zaczne wrzucac w siebie wszystko, chociaz zwykle nie jem duzo, wiec dla mnie przepisy sa bardzo wazne i prosze podawaj ich jak najwiecej ! Przygotuje sobie na zapas 😉
    Na dzisiaj mam postny bigosik i jest ok. Tuzin innych ‚glodujacych tez sie naje, bo mam caly garnek jak cos!
    Hej ho, do potem :)))

    Polubione przez 1 osoba

  6. Powodzenia! Na pewno dasz radę! 🙂 przepisy będą, ale ja stawiam na prostotę – wolę ugotować sobie pojedyncze warzywo niż kombinować z pizzami na cieście z kalafiora i tym podobnymi 🙂

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s