Wieczorne przemyślenia na temat bycia mamą 

Kocham patrzeć jak śpi. Te malutkie usteczka, oczka, malutki nosek i paluszki…  Jest słodka. Zwłaszcza jak śpi bez smoczka.

Jak usypia uśmiechając się delikatnie. Kąciki ust powoli podnoszą się do góry. Znacie to, Mamy?

Momenty te bardzo rzadko można uchwycić aparatem. Bywa, że w takich chwilach po prostu stoimy z mężem nad łóżeczkiem i podziwiamy tę naszą pierworodną.

Skończyłam 6 miesięcy! A z włóczki babcia zrobi piękny kocyk.

Wczoraj skończyła sześć miesięcy. Można by pomyśleć „ale ten czas leci”. Hmm. Patrząc z boku, z perspektywy czasu, można powiedzieć, że to prawda. Natomiast przebywając z dzieckiem przez 24 godziny na dobę przez cały czas, ma się wrażenie, że ten czas po prostu stoi w miejscu. Czasem tak mi się duży kiedy jestem sama z córeczką w domu,  że co chwilę spoglądam na zegarek i odliczam minuty kiedy mąż wróci z pracy. Tak. Nie wiem, jakie doświadczenia mają inne mamy, ale przebywając cały czas w domu z dzieckiem mam poczucie, że czegoś mi brakuje.

Ach. Tak. Już wiem, czego. Chwili oddechu od karmienia, przebierania, śpiewania, usypiania, noszenia. Brakuje chwili dla siebie. Godziny w wannie z gorącą wodą i pianą. Zamknięcia się w pokoju z dużym kubkiem herbaty, możliwości wskoczenia do łóżka i poczytania jednej z kilkunastu książek, które czekają na swoją kolej. Brakuje po prostu możliwości czasami pomyślenia o czymś  innym niż malutkie dziecko.

W wieku 3-4 miesięcy

A wy macie podobne odczucia na ten temat? Czego wam brakuje z „poprzedniego” życia zanim narodziło się dziecko?

Reklamy